Artykuł
Odbudowa zniszczeń po powodzi potrwa długo, będzie też kosztowna
Nawet 23 mld zł ma kosztować Program „Odbudowa plus”, czyli usuwanie skutków i naprawa zniszczeń po powodzi. Pieniądze mają pochodzić z unijnych funduszy oraz ze źródeł krajowych. Ale tak do końca jeszcze nie wiadomo, ile dokładnie będzie ich potrzeba
Prace naprawcze po wrześniowej powodzi potrwają co najmniej kilka lat, a i tak trzeba to będzie uznać za ekspresowe tempo. Nie ma jeszcze nawet pełnego planu odbudowy zniszczeń, bo wciąż trwają analizy, co i w jakim zakresie ma być naprawiane, a co trzeba zbudować na nowo.
Władze lokalne i rząd skupiają się na odbudowie infrastruktury krytycznej, czyli m.in. zapewnieniu dojazdów do wszystkich miejsc, które zostały odcięte podczas wrześniowej powodzi. Przykładem jest most tymczasowy w Głuchołazach, udostępniony mieszkańcom w miejscu, gdzie została zerwana dotychczasowa przeprawa przez rzekę Białą Głuchołaską. Na nowy most w tym miejscu trzeba będzie poczekać być może nawet kilka lat. Podczas otwarcia tego tymczasowego koordynujący działania dotyczące odbudowy obszarów dotkniętych powodzią Marcin Kierwiński, minister pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi, poinformował, że trwają rozmowy na temat źródeł finansowania nowego mostu. Czyli rząd wciąż szuka pieniędzy na ten cel, szuka ich także na inne zerwane mosty. Mieszkańcy nie mogą czekać, dlatego na terenach zalanych wojsko uruchamia osiem przepraw tymczasowych.